Opowiem wam o pierwszym razie, kiedy zauważyłam maleńkie czarne kropki na arkuszu ciasta francuskiego. Miałam prawie czterdzieści lat i stałam w kuchni, przygotowując specjalny przepis na pięknie kruche, złociste ciasto. Rozwijając ciasto, zamarłam. Na bladej powierzchni widniały małe, ciemne punkciki.
Moje serce lekko drgnęło z wątpliwości. Czy ciasto się zepsuło? Czy było niewłaściwie przechowywane? Nie byłam pewna, czy nadal nadaje się do spożycia, a myśl o zniszczeniu pięknego dania była głęboko niepokojąca.
Oczywiście, zagotowałam wodę, wzięłam ulubiony kubek i zaczęłam szukać informacji. To, co odkryłam, było nie tylko uspokajające, ale