Co to, do cholery, jest… znalezione w szafce z naczyniami mojej babci. Na początku myślałem, że to dziwne plastikowe sztabki, może akcesoria do koktajli albo kawałki starej ozdoby choinkowej. Ale nie: były szklane, lekkie, delikatne i ewidentnie wykonane z dbałością. Cienkie linie, półprzezroczyste kolory – pomarańczowy, żółty, zielony… Różne odcienie, ale wszystkie miały ten sam kształt: cienkie, z małym „bułką” obok. Trzymałem je w dłoni, zastanawiając się: do czego mogą służyć…

stan cichej spekulacji, próbując odtworzyć ich przeznaczenie za pomocą fragmentów wyobraźni i instynktu.

Nie przypominały niczego, co mógłbym od razu zaszufladkować, a jednak wydawały się zbyt celowe, by być wyłącznie dekoracyjne. Obróciłem jeden powoli w palcach, obserwując, jak światło załamuje się w szkle, odsłaniając subtelne niedoskonałości, sugerujące raczej kunszt rzemieślniczy niż produkcję przemysłową.

Każdy element wydawał się nieco inny od pozostałych, jakby został wykonany ręcznie

ADVERTISEMENT

It was impossible not to wonder about the lives they had touched before ending up hidden in this quiet corner of a closet. Had