Co to, do cholery, jest… znalezione w szafce z naczyniami mojej babci. Na początku myślałem, że to dziwne plastikowe sztabki, może akcesoria do koktajli albo kawałki starej ozdoby choinkowej. Ale nie: były szklane, lekkie, delikatne i ewidentnie wykonane z dbałością. Cienkie linie, półprzezroczyste kolory – pomarańczowy, żółty, zielony… Różne odcienie, ale wszystkie miały ten sam kształt: cienkie, z małym „bułką” obok. Trzymałem je w dłoni, zastanawiając się: do czego mogą służyć…

Kiedy sprzątałam szafę mojej babci, co pierwotnie miało być zwyczajnym, niemal mechanicznym popołudniem sortowania i organizowania, nie spodziewałam się, że cokolwiek na tych cichych, zakurzonych półkach zmieni sposób, w jaki pojmowałam jej życie.

REKLAMA

Samo zadanie zaczęło się dość prosto, zrodzone z praktyczności, a nie z ciekawości. Składałem ubrania, które wciąż nosiły delikatny ślad jej obecności, czując fakturę tkanin, które zdawały się przechowywać w sobie więcej wspomnień niż materiału.Przechowywanie i regały domowe

Każdy przedmiot, który trzymałam w rękach, wydawał się na pierwszy rzut oka znajomy, lecz jego znaczenie było