Trzy dni po pogrzebie matki siostra zażądała podziału mieszkania, lecz gdy zapukała sąsiadka, jej uśmiech nagle zniknął

których wtedy nie rozumiałam. „Nie wierz nikomu”. Odzieżciążowa Levan stanął za moim krzesłem. — Nie możesz tego odtworzyć bez pewności, że nagranie jest prawdziwe. — Mogę — odpowiedziałam. — Bo to moja matka zostawiła mi tę kartę. Marika położyła dłoń na moim ramieniu. Jej paznokieć zahaczył o oderwaną niebieską nitkę przy mankiecie. — Irina, zanim naciśniesz, muszę ci coś powiedzieć. — Co? Spojrzała na Levana, potem na drzwi, za którymi wiatr uderzał w szyby. — Tamtej nocy nie byłam sama z mamą. Widziałam, co robił, ale bałam się powiedzieć. A teraz wiem, że jeśli włączysz nagranie, już