śmiałość twórcy. Nie był wulgarny w tradycyjnym sensie; był architektoniczny – przesłaniem zbudowanym nie ze słów, ale z geometrii.
Dlaczego to wywołało rezonans?
Poza chichotem, talerz trafił w czuły punkt. W dobie algorytmicznej moderacji i sztywnych filtrów treści, stanowił on małe, ludzkie zwycięstwo – mrugnięcie okiem do systemu zaprojektowanego tak, by wyłapywać każdy błąd. Komentujący nie tylko się śmiali; podziwiali. Dostrzegli pomysłowość tam, gdzie inni widzieli uległość. Wychwalali cichy bunt kierowcy: nie głośny, nie wulgarny, ale na tyle sprytny, by wymagać drugiego spojrzenia.
Jak ujęła to jedna z viralowych odpowiedzi: „Sprawdzili słowa.