lecz przekształcił się w rodzaj wyciszonej refleksji. Mój oddech się uspokoił. Dźwięki dobiegające z okna ucichły. Dom wyglądał jak zawsze, a jednak w powietrzu unosiło się coś, jakby przestrzeń wokół mnie – niezauważenie – zmieniła swój kształt.
Nastał świt, przynosząc ze sobą zwyczajne światło. Nic nie zostało zniszczone, nic nie zginęło; nie było żadnego śladu, który wskazywałby na to, że wydarzyło się coś rzeczywistego. A mimo to tajemnica pozostała, powoli przekształcając się w cichą wdzięczność.
Nie było wiadomo, czy intuicja będzie świadoma.
Z biegiem godzin zrozumiałem, że wcale nie chodzi o to,